Ostatnie wpisy
Zakładki:
Czytam również
Moje
Robótkowe
Szablony
Z kluczykiem - Anqu
|
czwartek, 18 marca 2010
Macie racje tam malw nie ma, ale jakoś tak mi utkwiła nazwa tego obrazu, chociaż naprawdę brzmi ona "piwonie i mieczyki". Tak przedstawiał się obraz przed półtora tygodniem. Teraz oczywiście jest skończony ale nie mam go jeszcze w komputerze.
A co u mnie. Kupiliśmy z mężem nowy samochód, będziemy go spłacać przez najbliższe pięć lat ale tamten mój piekny golfik w końcu ostatecznie odmówił posłuszeństwa i jak póltora tygodnia temu nie mogłam odpalic i musiałam zamawiac taksówkę aby jakoś dojechać do pracy po drodze odwożąc Gabi do mojej mamy, wtedy podjęłam decyzję. Kupiliśmy Forda Fusiona i jestem zadowolona, chociaż muszę przyznać że już od pewnego czasu go podpatrywałam, bo jakoś tak mi przypadł do gustu. A co w pracy. Już drugi tydzień nie siedzę w księgowości, chociaż może są szanse tam wrócić. Teraz siedzę w dziale kosztorysowania i powiem Wam szczerze pierwszy tydzień to była katastrofa ale teraz jest o wiele lepiej. I to by było na tyle na dzisiaj muszę wracać do pracy. Milego dnia Wam życzę.
piątek, 05 marca 2010
czwartek, 04 marca 2010
Wczoraj miałam podły nastrój, za męża oberwało się mojemu sąsiadowi, chociaż on to mnie jeszcze próbował uspokoić. Wiem jestem choleryk ale jak się nie wściec jak wiadomo że tata ma przyjechać podłączać kuchenkę a księcia nie ma w domu, wiatr piździ jak oszalały i bramę zamyka a ja nie mam jak wjechać, a dzwoniąc do księcia okazuje że on sobie z kimś gada przez telefon więc nie ma jak się do niego dodzwonić. Sąsiad próbował mnie uspokoić, później się zreflektowałam i wysłałam mu sms’a a dzisiaj pogadaliśmy chwilkę przez telefon i mi przeszło, chociaż tak naprawdę mam ochotę wziąć pół litra i iść z jakimś facetem na wódkę, bo czy to moja wina że z facetami mi się lepiej rozmawia? Tata wczoraj podłączał nam kuchenkę, i już miał odjeżdżać jak ja go zawróciłam z samochodu bo jak na mój gust gaz się ulatniał, okazało się że przez przypadek uszkodził kolanko i zrobił w nim dziurę kluczem. Dzisiaj ma to naprawić a ponadto ma zmienić dysze w kuchence, bo okazało się że te które są to dysze ale na zasilanie gazem z sieci. Położyłam się wczoraj spać razem z kurami, czyt. z moją córką, wstałam fakt faktem o 3:30 bo w sumie nie chciało mi się spać i porozdzielałam mulinki do nowego haftu, bo już kolejny planuje, do końca tygodnia malwy powinny być skończone. Ale muszę Wam powiedzieć że rozmowa z sąsiadem bardzo mi pomogła psychicznie, może do niego z tą wódką pójdę, a na męża i tak jestem zła. Apropo męża dzisiaj mówię do malutkiej: „obudź tatusia” a ona na to „Tatusiu,….. kochanie…., misiu….. misiu” a tatuś nawet nie chciał głowy podnieść, ale cwaniara się nauczyła jak ja mówię do swego ślubnego. Ostatnio bardzo często na wszystkich mówi mamusiu, a jak ode mnie coś chce a nie reaguje na mamusiu to mówi „Aniu” – mała sprytna bestia. Jak byłam w kuchni robić sobie herbatę i spojrzałam za okno przypomniało mi się czym Was przez długi czas męczyłam, i nawet chciałam zrobić zdjęcie ale nie udało mi się chmurek ładnie uchwycić. Od i to by było na tyle.
środa, 03 marca 2010
Właśnie spojrzałam na swoje wpisy na blogu sprzed trzech lat, niby to tak niedawno było a świat mój się drastycznie zmienił. Wtedy było tyle problemów a żyło się ciężko, ale wtedy więcej notek się pojawiało, większa chęć do pisania bloga była a teraz jakiś taki marazm. Nie umiem tego opisać. W domu bajzel i nawet nie chce mi się sprzątać ale z drugiej strony nie mogę patrzeć na to jak dom wygląda, chciałabym jakiegoś kopa dostać aby życie nabrało rozpędu bo teraz mam wrażenie że w jakiejś próżni żyje. Nie chodzi mi o życie rodzinne, chociaż z drugiej strony nawet życia rodzinnego nie ma, ja w pracy, ślubny w pracy, mała u babci a ja jakoś gasnę. Fakt do pracy wstaję bez problemu, już 9 miesiąc tutaj pracuje ale to wszystko jakieś takie nijakie, a ponadto w pracy też zastój więc nie ma nic do roboty i to też mnie męczy. Czyżby przesilenie zimowo-wiosenne mnie dopadło. Jakoś tak mi nijak, nawet nie umiem tego opisać. Zastanawiam się co życie mi przyniesie, czy spełnią się moje marzenia, czy uda mi się zrealizować plany. W pracy zostaje ale przechodzę do innego działu od poniedziałku, moja córcia będzie musiała się przestawić bo mamuśka będzie od poniedziałku pracowała od 7 a nie od 7:30 oznacza to że będziemy z 20 minut wcześniej wychodzić z domu, no cóż ale niech od maleńkości się uczy że są jakieś obowiązki i że mamusia pracuje. Myślałam że jedna rzecz się wydarzyła ale chyba niestety nie, więc marzenia niektóre trzeba chyba głęboko zakopać. A dzisiaj rano jadąc do rodziców z małą, patrzę a nasz pies biega po jezdni, zatrzymałam się, kazałam jej wsiadać do samochodu ale ona nawet nie myślała, tata był w sklepie a ona miała czekać pod sklepem a ta artystka wolała biegać po jezdni, jak zbeształam to już grzecznie stała pod sklepem a tatę też opierniczyłam za psa. A tak wyglądają aktualnie malwy. Ps. Ostatnio jakoś nie mam ochoty ani na czytanie blogów ani na pisanie własnego, jakiś taka niechęć mnie bierze do blogów, nie umiem tego opisać więc chyba troszkę przesycenia Internetem. Sama nie wiem?
poniedziałek, 01 marca 2010
Wracając wczoraj wieczorem od teściowej spotkaliśmy na drodze pirata, na początku ucieszyłam się że tak szybko pojechał bo samochód tzn. przednią szybę mi umył, zapomniałam wlać spryskiwacz do baniaka, więc nie miałam jak umyć szyby, później nie było już tak wesoło. Najpierw na dwupasmówce zaczął mnie spychać, później na krzyżówce udało mi się pierwszej pojechać i później złośliwie jechałam bardzo przepisowo, jak skręcałam do siebie to jeszcze groził mi przez otwarte okno, naprawdę miałam ochotę zadzwonić na policję że jedzie pirat drogowy, mąż zapamiętał numery jego rejestracyjne. To był TIR i chyba sądził że jak jest duży to może więcej, naprawdę wystraszyłam się jak zaczął mnie spychać na pas rozdzielający. Zresztą ślubny mój również był w szoku. A z plusów tego weekendu to mogę powiedzieć, że kupiliśmy kuchenkę gazowo-elektryczną bo to co w domu było to niezły ponad 20-letni zabytek był, mieliśmy czekać aż teściowa będzie zmieniała na nową, bo wymyśliła sobie w zabudowie ale nim ona się zdecyduje to ja prędzej osiwieje. A takie zaawansowanie jest aktualnie moich hafcików.
czwartek, 25 lutego 2010
W pracy nie mam na nic czasu, ale wieczorkami w domu nadganiam piwonie, coraz bardziej widze koniec tego haftu i dlatego tak to mnie motywuje do jak najszybszego skończenia go. Oto ile wczoraj zrobiłam.
środa, 24 lutego 2010
Dzisiaj tylko kwiatki mojew wyszywane będą - siedzę na sekretariacie i mam mnóstwo roboty. Tak aktualnie wyglądaja.
wtorek, 23 lutego 2010
Z piątku na sobotę rozwalił się nam komin, ale żeby było tego mało wczoraj wieczorkiem zauważyłam że jeden z kaloryferów jest zimny, czyt. brak wody w nim, mąż zaczął napełniać i zaczęła lać się nam woda z naczynia wyrównawczego. Tak ciekło że aż po ścianie w kotłowni pociekło, ale żeby było zabawniej zbiornik znajduje się piętro wyżej. Tak więc mąż wczoraj walczył ze zbiornikiem a ja z małą zasnęłam. Kolejny problem nam się pojawił, czasami mnie ten dom wkurza ale na razie brak finansów na nowe gniazdko miłosne dla nas, i musimy się w tym przemęczyć.
poniedziałek, 22 lutego 2010
Z piątku na sobotę byłam na imprezie firmowej. Świetnie było. Wybawiłam się jak nigdy, chociaż jak mnie natarli śniegiem to głowa mnie rozbolała i wcześnie poszłam spać, ale impreza była świetna. Co do malutkiej, to sama jestem dumna z mamy mojej. Moja córcia do jedzenia zupy była zawsze niet, nawet w pewnym momencie nie chciała nic jeść. Mama znalazła na nią sposób. Razem gotują zupkę, mała wszystko wrzuca do garnka, i majchewke, pietuśkę, ziemniaćki i później chętnie je. W sumie dość późno zaczęłam uczyć ją samą jeść ale świetnie sobie dziewczynka radzi a ponadto wcale nie trzeba jej tego dziubać, fakt jak nabieramy na łyżeczkę to trzeba jej mówić co na łyżeczce jest ale bardzo ładnie je i jestem z niej dumna. A dzisiaj lekką ręką złożyłam zamówienia na 150 zł w sklepie haftów polskich na wzory i kanwę ale coś od życia też powinnam mieć. A tak wygląda mój obraz aktualnie. | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||